Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/111

Ta strona została uwierzytelniona.


83. Nie znamy dziecka.
Dziecko w wieku przedszkolnym, wiek szkolny, to podział policyjny tam, gdzie istnieje pobór szkolny. Okres ząbkowania, zębów stałych, dojrzewania. Nic dziwnego, że w warunkach dzisiejszej obserwacji dziecka, dostrzegliśmy tylko jego zęby i włosy pod pachami.
Nie umiemy nawet zdać sobie sprawy z przeciwności, które rzucają nam się w oczy w ustroju dziecięcym: z jednej strony żywotność komórek, z drugiej uraźliwość. Z jednej strony pobudliwość, wytrzymałość, siła, z drugiej — łamliwość, niezrównoważenie, znużenie. I ani lekarz, ani wychowawca nie wiedzą, czy dziecko jest istotą „niezmordowaną“, czy chronicznie zmęczoną.
Serce dziecka? Wiem. Dziecko ma dwa serca: centralne, przepracowane i peryferyczne, w elastycznych naczyniach. Dlatego tętno tak łatwo znika, ale łatwo znów się zrównoważa.
Ale dlaczego jedne dzieci pod wpływem afektu mają tętno zwolnione, gdy drugie — szybkie, miarowe? Dlaczego jedne bledną, drugie się rumienią? Kto wysłuchiwał serce dzieci, z których każde sto razy przez sznur przeskoczyło? Czy pozorna żywotność nie w tem ma swe źródło, że dziecko jest niedoświadczone w spotrzebowaniu swej energji aż do ostatnich granic? Dlaczego tętno dziewcząt pod wpływem afektu jest częstsze, niż u chłopców, co znaczy, że dany chłopiec ma „dziewczęcą reakcję tętna“, a dziewczynka — chłopięcą?