Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/16

Ta strona została uwierzytelniona.


Obawiam się, że czytelnik zechce mi wierzyć, — wówczas książka przyniosłaby mu szkodę. Uprzedzam więc: droga którą wybrałem, dążąc do celu, nie jest ani najkrótsza, ani najdogodniejsza, jest jednak najlepsza dla mnie, — bo moja, — bo własna. Znalazłem ją nie bez mozołu, nie bez bólu, — i wówczas dopiero, gdy zrozumiałem, że wszystkie przeczytane książki, obce doświadczenia i cudze zdania — kłamały.
Wydawcy drukują niekiedy złote myśli wielkich ludzi; o ile byłoby pożyteczniej ułożyć zbiór fałszów, wypowiedzianych przez klasyków prawdy i wiedzy. — Rousseau rozpoczyna „Emila” zdaniem, któremu przeczy cała współczesna wiedza o dziedziczności.

2. Książka ma być możliwie krótka, bo przeznaczam ją w pierwszym rzędzie dla młodego towarzysza, który wpadł nagle w wir najtrudniejszych zagadnień wychowawczych, najbardziej splątanych warunków życiowych, — i ogłuszony, rozżalony, — wzywa ratunku.
Biedak nie ma czasu na studja. W nocy dwa razy go budzono: dziecko ząb bolał, zaczęło płakać, — musiał je pocieszać i leczyć. Ledwo zasnął, obudziło go inne; straszny sen miało: umarli, rozbójnicy, — chcieli zabić, wrzucili go do rzeki; więc znów uspokajał, usypiał.
Człowiek śpiący nie może czytać wieczorem grubych dzieł wychowawczych, bo mu się oczy