Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/24

Ta strona została uwierzytelniona.


dnie dokładna. — Bo życie nie jest zbiorem arytmetycznych zadań, gdzie odpowiedź zawsze jedna, a sposobów rozwiązania co najwyżej — dwa.

10. Zabezpieczyć dzieciom swobodę harmonijnego rozwoju wszystkich władz duchowych, wydobyć pełnię ukrytych sił, wychowywać w czci dla dobra, piękna i wolności... Naiwny, — spróbuj. Społeczeństwo dało małego dzikusa, byś go ociosał, ułożył, uczynił łatwo strawnym, — i czeka. — Czeka państwo, kościół, przyszły chlebodawca. — Żądają, czekają, czuwają. — Państwo żąda państwowego patrjotyzmu, kościół kościelnej wiary, pracodawca uczciwości, a wszyscy przeciętności i pokory. — Zbyt mocne złamie, ciche sponiewiera, przewrotne niekiedy przekupi, biednemu zawsze drogę zagrodzi, — kto? — nikt, — życie.
Sądzisz, że dziecko — to drobna wartość. Sierota — pisklę wypadłe z gniazda; umrze, nikt nie dostrzeże, mogiła chwastem porośnie. — Spróbuj, — przekonasz się, — zapłaczesz. — Przeczytaj historję przytułku Prevost’a w wolnej, republikańskiej Francji.
Dziecko ma prawo chcieć, upominać się, żądać, — ma prawo wzrastać i dojrzewać, a dojrzawszy, rodzić owoce. — A celem wychowania: nie hałasować, nie drzeć trzewików, słuchać i wykonywać rozkazy, nie krytykować a wierzyć, że wszystkie mają wyłącznie jego dobro na celu.