Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/31

Ta strona została uwierzytelniona.


wracali zmięszani do sali. — Wiele wysiłku mnie kosztowało, żem nadal siedział i pisał spokojnie. — A zabawa była niewinna. — Oto jeden z chłopców (pracuje u fotografa) zasłonił fartuchem pudełko od cygar; pragnących się fotografować ustawiał pod kranem, umieszczonym w ścianie klozetu, i gdy ci z miłym wyrazem twarzy nieruchomo oczekiwali na zdjęcie, na hasło: „trzy“ — puszczano im strumień zimnej wody na głowy.
Doskonała lekcja rozumnej ostrożności dla malców; zlani wodą, na pierwsze tajemnicze szepnięcie, nie pójdą drugi raz do klozetu.
Wychowawco, który zbyt jednostronnie czuwasz nad moralnością dzieci, obawiam się, że sam nie jesteś w porządku.

17. Teoretyk dzieli dzieci na kategorje według temperamentów, typów umysłowych, upodobań, — praktyk zna przedewszystkiem dzieci dogodne i niedogodne, — przeciętne, któremi nie trzeba się zajmować, i wyjątkowe, które wiele pochłaniają czasu.
Niedogodne: najmłodsze, poniżej przeciętnego wieku, najstarsze — krytyczne i oporne; niedołężne, rozlazłe i słabowite, gwałtowne i natrętne.
Dziecko, które już nuży, które wyrosło z rygorów internatu, które upokarza ogólny regulamin sypialni, jadalni, modlitwy, zabawy, spaceru.