Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/35

Ta strona została uwierzytelniona.


dreptanie, krzątanie się, zrzędzenie, a mniej pozostanie na to, co podniosłe, szczytne, — czytaj: „wychowawca powinien“.
Mniej czasu i mniej sił...

20. Pomoc, okazywana wychowawcy przez dzieci, może być zupełnie bezinteresowna. Pomaga, bo chce, pomaga, bo dziś chce, za jutro nie odpowiada.
Ale taki pomocnik, kapryśny, ambitny i uczciwy, nie każdej czynności się podejmie. Łatwo się zniechęci, gdy napotka nieoczekiwane trudności, obrazi się, gdy wychowawca okaże niezadowolenie, ma wątpliwości, więc pyta się, żąda kontroli i wskazówek. Nie narzuci się z naprzykrzoną pomocą; trzeba go wyszukać, ośmielić, zachęcić; gdy go poprosić, zrobi chętnie, gdy nakazać, nie zechce. Nie można na nim polegać, bo zawieść może, gdy najpotrzebniejszy.
Dozorca znajdzie bez trudu innego pomocnika wśród dzieci. Sprytny, energiczny, bezczelny, fałszywy i interesowny, sam narzuci się z pomocą, odepchnięty powróci, w potrzebie z pod ziemi wyrośnie, odgadnie ze spojrzenia życzenie, każde polecenie spełni, wszystkiego się podejmie.
Jeśli źle wykona, wykręci się, skłamie, zgromiony uda pokorę. Zawsze zaraportuje: „wszystko w porządku“.
Jeśli nie zgłębiając „drobnych“ spraw i trosk dzieci, wychowawca niesumienny, nieudolny lub