Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/52

Ta strona została uwierzytelniona.


przemian klucznikiem więzienia, pilnuję nakazanego przez cyrkularz porządku, to równy między równymi, niewolnik wśród towarzyszy, buntuję się przeciw prawu — despocie.
Gdy uderzę łbem w zagadnienie, wobec którego jestem niemocen, gdy słyszę zapowiedź groźnych zjawisk, którym zapobiec nie mogę, sam będąc już lękiem i przewidywaniem, widząc ich beztroskliwość i ufność, czuję gniew bólu lub serdeczną życzliwość.
Gdy dostrzegę w dziecku nieśmiertelną iskrę bogom wykradzionego ognia, błysk myśli niekarnej, dostojność gniewu, poryw zapału, smutek jesienny, słodycz ofiarną, — lękliwą dostojność, dzielne, radosne, ufne, zaczepne poszukiwanie przyczyn i celów, mozolne próby, groźny odruch sumienia, — przyklękam kornie, bom gorszy, słaby i tchórz.
Czemże wam jestem, jeśli nie balastem wolnego lotu, pajęczyną waszych barwnych skrzydeł, nożycami, które mają krwawy obowiązek ścinania bujnych pędów?
Stoję wpoprzek waszej drogi, lub drepczę bezradnie, zrzędzę, dokuczam, przemilczam, przekonywam nieszczerze — bezbarwny i śmieszny.

36. Dobrzy od złego różnią się wychowawcy tylko ilością popełnianych błędów, wyrządzanych krzywd.
Są błędy, które dobry wychowawca popełnia