Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/54

Ta strona została uwierzytelniona.


cie, posadzi przy oddzielnym stole, nie pozwoli odwiedzić rodziny. — — Odbierze piłkę, magnes, obrazek, flaszeczkę od perfum, — więc jest konfiskata własności. — — Zabroni chodzić spać ze starszemi, nie pozwoli w święto włożyć nowego ubrania, — więc pozbawienie szczególnych praw i przywilejów. — — Wreszcie czy nie jest karą, gdy okazuję mu chłód, niechęć, niezadowolenie?
Stosujesz kary, złagodziłeś tylko lub zmieniłeś ich formę. — Dzieci się boją, czy będzie to duża, mała lub tylko symbol kary. — Rozumiesz: dzieci się boją, jest karność.
Można batożyć miłość własną, uczucie dziecka, jak dawniej batożono ciało.

38. Niema kar, ja mu tylko tłomaczę, że źle postąpiło.
Jak wytłomaczysz?
Powiesz, że jeśli się nie poprawi, będziesz zmuszony je wydalić. Naiwny, grozisz karą śmierci. Nie wydalisz go: tamto, wydalone przed rokiem, było chore, nienormalne, a ten jest zdrowy, miły urwis, z którego dzielny człowiek wyrośnie; chcesz go tylko nastraszyć. — Ba, i niańka nie odda dziecka dziadowi, nie zaprowadzi do lasu, by je wilki zjadły, — ona też tylko grozi.
Wzywasz opiekunów, by się z nimi rozmówić: to groźba jeszcze bardziej wyrafinowana
Grozisz, że spać będzie w korytarzu, jeść na schodach, że mu śliniak założysz, — grozisz