Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/71

Ta strona została uwierzytelniona.


50. Prócz dzieci, które zwracają się do wychowawcy w swojej własnej sprawie, mamy jeszcze prośby — przez posłów.
— On się pyta, czy wolno, czy pan mu pozwoli?
Przez czas długi gniewał mnie ten rodzaj petentów, a to z wielu powodów:
Posłami bywają często dzieci, które własnych spraw mają dosyć, których częste zwracanie się zdążyło dokuczyć; przychodzą zwykle nie w porę, gdy się śpieszysz, jesteś zajęty, nie w humorze, prośby bywają często tego rodzaju, że odpowiedź jest wyraźnie odmowna; wytwarza to pozornie system protekcyjny: czy poseł nie przypisze sobie zasługi przychylnej decyzji; wreszcie jest w tem coś, jakby lekceważenie: Przyjdź sam, racz się pofatygować, a nie proś przez adwokata.
Bezowocność walki z tego typu prośbami kazała się dopatrzeć w zjawisku głębszych przyczyn. I znalazłem.
Znalazłem ogólno-ludzką, nie wyłącznie dziecięcą subtelność duszy.
Odpowiedź opryskliwa nie obraża proszącego w cudzej sprawie. Proszący, a zainteresowany nie widzi niechętnego oblicza, przykrego skrzywienia, niecierpliwego ruchu ręki. Otrzymuje tylko odmowę.
Zdarzało mi się widzieć, jak istotny petent przyglądał się zdaleka, jaki efekt wywoła jego