Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/83

Ta strona została uwierzytelniona.


bez zastrzeżeń ufałeś. — Marnym jesteś wychowawcą: nie wiesz nawet, że dziecko jest — człowiekiem.
Oburzasz się nie dlatego, że dostrzegasz niebezpieczeństwo dziecka, ale że ono naraża na szwank opinję twego zakładu, twego wychowawczego kierunku, twojej osoby: dbasz wyłącznie o siebie.

61. Pozwól dzieciom błądzić i radośnie dążyć do poprawy.
Dzieci chcą się śmiać, biegać, swawolić. Wychowawco, jeśli dla ciebie życie jest cmentarzem, pozwól im widzieć w niem łąkę. Sam w włosienicy, bankrut doczesnego szczęścia czy pokutnik ofiarny, miej mądry uśmiech pobłażania.
Tu musi — musi panować atmosfera szerokiej tolerancji dla żartu, psoty, złośliwości, podstępu, fałszu, — naiwnego grzechu. Tu niema miejsca dla żelaznego obowiązku, kamiennej powagi, twardego musu i bezwzględnego przekonania.
Ilekroć wpadałem w ton klasztornego dzwona, zawsze błądziłem.
Wierz mi, że życie internatu dlatego jest tak mętne, że zakreślamy mu zbyt wysoki poziom idejowy. Po stokroć, w koszarowem życiu internatu nie wychowasz ani cudownie jednolitej prawości, ani lękliwej czystości, ani niepokalanej niewinności uczuć, która nie wie, że zło istnieje.