Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/195

Ta strona została uwierzytelniona.


— Więc widzi pan sam. Nie mówię w tej chwili o sobie, ale ilu to jest uczciwych dlatego tylko, że się boją.
Sie wi.
— Człowiek go się pyta: «cobyś zrobił, gdybyś znalazł na ulicy tysiąc rubli w akcjach?» — «Oddałbym natychmiast» — odpowiada bez wahania. — «A gdybyś pan znalazł pięć tysięcy rubli w papierkach sturublowych?» — «Oddałbym rozumie się» — mówi smutnie; a w duchu myśli: «bo może właściciel pamiętał numery i zrobił zastrzeżenie». — «A gdybyś tak znalazł 10,000 i w złocie?» — A ów poczciwiec napewno odpowie: «co tu gadać o nieprawdopodobieństwach?» — «No, ale przypuśćmy jednak...» — Uczciwiec poczuje, że mu pot na czole osiada gęsto — i milczy.
Uszliśmy już kawał drogi. W dali poczęła majaczyć latarnia. Mój towarzysz tak był zajęty rozmową, że zdawał się nie zauważyć, iż mam na sobie względnie przyzwoite palto i całe buty.
— Powiem nawet więcej. Złodzieje niezaprzeczenie sprawiają ludziom cokolwiek przykrości, choć od braku zegarka nikt nie umarł, a w wyjątkowych tylko wypadkach strata portmonetki czyni niepowetowaną lukę w budżecie danej rodziny. Jednakże przynoszą oni i dużą korzyść, oddają niezaprzeczone usługi.