Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/219

Ta strona została uwierzytelniona.


stwa. Że też najprostsza myśl najpóźniej zawsze przychodzi człowiekowi do głowy. Może dlatego wcześniej zyskała Warszawa drewniane bruki, europejskie cukiernie i kobiety-ajentki, niż możliwe pomieszczenia dla szkół początkowych.
— Tak jest — rzekłem — pan dyrektor obrał sobie moją osobę za wygodny parawan, po za którym będzie przeprowadzał swe nieczyste sprawy. Potem całą winę zwali na mnie, i ja pójdę do kozy... Ale nic z tego. Nie mnie starego wróbla brać na premja bezpłatne lub wydawnictwa, bardzo kosztowne dla cudzych, a za psie pieniądze, prawie za darmo — dla prenumeratorów... W sam czas się spostrzegłem.
Wszystkie dostępne mi księgi po sto razy przeglądałem. Sprawdzałem podpisy, sumowałem kolumny od góry do dołu i odwrotnie, odczytywałem kwitarjusze, przepisywałem ukradkiem ważniejsze dokumenty.
Po raz drugi wezwany zostałem do gabinetu.
Tym razem wszedłem śmiało, z podniesioną głową. Byłem przygotowany do walki na śmierć i życie.
— Okazuje się, że przeczucie mnie nie omyliło — rzekł dyrektor miękkim głosem. — Podwyżka zachęciła pana do tem usilniejszej pracy. Prawdziwie wzorową nazwać mogę pańską sumienność,