Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/25

Ta strona została uwierzytelniona.


— Pani — zacząłem. — Masz siwe włosy. Kocham cię za ten kontrast, który stanowi biel twoich włosów z zielenią wiosny. Kocham cię, pani, za te zawody, które w życiu przeżyłaś, za ten spokój, który maluje się na twem obliczu.
(Na obliczu matrony malował się żywy niepokój).
— Pani, mam do ciebie prośbę: ucałuj me czoło i pobłogosław mnie. Zdaje mi się, że twój pocałunek uczyni mnie dobrym, a twoje błogosławieństwo wskaże mi prawą drogę życia i zabezpieczy od pokus. Powiedz mi: «synu, bądź cierpliwy i mężny».
Matrona drżącemi wargami dotknęła mego czoła i, wzniósłszy dłoń drżącą, rzekła drżącym głosem:
— Synu, bądź cierpliwy i mężny.
— O tak! — zawołałem radośnie — będę cierpliwy i mężny, matko moja. Prawda, że pani pozwoli mi nazywać się matką?
W tej chwili zbliżyli się do siwej damy mężczyzna młody i kobieta — zapewne małżeństwo.
— Ach! jak to dobrze, że jesteście — krzyknęła radośnie staruszka. — Chodźcie, chodźcie ztąd... Do widzenia panu.
Szybko się oddalili, przyczem matrona coś im żywo opowiadała. Potem wszyscy troje obej-