Strona:Janusz Korczak - Król Maciuś Pierwszy.djvu/253

Ta strona została uwierzytelniona.



Stała się rzecz niesłychana: córka Bum–Druma, mała i dzielna Klu–Klu, przyjechała do Maciusia w klatce z małpami.
A było to tak:
Ogród zoologiczny był już zupełnie gotów. Wszystkie zwierzęta umieszczone już były w swoich klatkach. We środę miało się odbyć uroczyste otwarcie ogrodu, a w czwartek oddany będzie do zabawy dzieciom. Ale miała nadejść jeszcze jedna skrzynia z trzema tak rzadkiemi małpami, jakich nie posiadał jeszcze żaden biały król w swoim zwierzyńcu.
Tę skrzynię mieli rozpakować podczas uroczystości. Otworzyli tak, żeby małpy odrazu wbiegły do klatki. Wszyscy stoją i patrzą. Jak tylko odbito deskę, zaraz wyskoczyła do klatki jedna, potem druga małpa. A trzeciej niema. Odsunięto trochę skrzynię od drzwiczek klatki, a tu wyskakuje mała Klu–Klu i rzuca się Bum–Drumowi do nóg i coś mu po murzyńsku mówi.
Bum–Drum rozgniewał się strasznie i chociaż już nie taki dziki, chciał kopnąć nieposłuszną Klu–Klu, ale Maciuś wziął ją w obronę.
— Klu–Klu zrobiła źle, że uciekła z domu.