Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/31

Ta strona została uwierzytelniona.


— A jak to się rośnie?
— To długa historia: może opowiem kiedy wieczorem?
— Czy żaba może mieć katar? — Czy jeżeli spojrzeć na błyskawicę, to można oślepnąć? — Czy rekin silniejszy, czy krokodyl? — Czy są trujące drzewa? — Czy jeszcze daleko do miasta?
Lądujemy. — Polanka. — Bułka z twarogiem. — Zabawa w dwa ognie. Mała zrywa kwiatki: bukiecik dla mamusi (Szkoda, że nie ma nitki, na szczęście, jest sznurek). — „Może kilka listków dodać do bukietu?“ — Nie chce. — „Spróbuj“. — Spróbowała. — „Ładnie?“ — „Zdaje się, że tak“.
Wyrzucili przedszkolaka z zabawy, bo przeszkadzał i mało piłki nie utopił. — Siedzi smutny. Zobaczył mrówkę i zasypuje ją piaskiem: „Czy ja ją męczę?“ — „Ucieka — widzisz przecie. Małe dzieci często męczą mrówki i motyle, nawet męczą kury; nie rozumieją jeszcze, bo małe“.
Cisza. Rzeka płynie. — Bukiecik dla mamusi, — tak, z zielonym ładniej. — I tam dalej — zabawa w dwa ognie. — A przedszkolak: „już dosyć, — niech sobie żyje; idź sobie, mrówko, — niech pan powie, żebym i ja grał z nimi“. — „Jakże powiem, kiedy nie chcą, bo przeszkadzałeś?“ — „Ale pan może kazać“. — „Nie mogę kazać, bo to ich piłka i ich zabawa“. — „Ale ty jesteś doktór“. — „Ale oni zdrowi, i zabawa, to nie termometr i nie grypa, i nie aspiryna! Idź sam, może cię przyjmą jakoś“.