Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/34

Ta strona została uwierzytelniona.


zwoli. — Każdy człowiek, nawet z czwartego oddziału i piątej klasy, — inaczej rozumie, jeżeli chce słuchać. A nawet ma prawo zasnąć. (Ja też czasem zasypiałem na posiedzeniach naukowych).
No i wróciliśmy: nikt nie zginął, — ani paletko, ani w odmętach, ani deszcz, — i wzorowo, sucho, w kapelusikach, na pół godziny nawet przed obiadem wracamy.
Bardzo ważna była ta wycieczka łódką, — niby nic, ale ważna. — Niby nic. Ale ona już wie, że w bukieciku ładne są listki zielone, a on mrówki nie zasypał piaskiem: kto wie, może ta mrówka też akurat wróciła do domu i też opowiada, jaką miała przygodę; ale uratowała się i żyje.
Pytał się przedszkolak, czy ja wszystko wiem. Ja troszkę tylko, tycio, ułamek dziesiętny. — Ale spróbuję wytłumaczyć: bo znam 5 sposobów, żeby się nie bić; pewnie jest więcej sposobów, żeby nie bić się, ale ja znam pięć, — wypróbowanych.

*
UWAGA:

Gdy jestem z dziećmi, — towarzyszę im; one mi towarzyszą. Rozmawiamy, albo nie. (Przeszkadzają te, które chcą przewodzić). Moja i jego godzina na zegarze, gdy jesteśmy razem; nasza wspólna dobra godzina życia — moja i ich. — Nie wróci...