Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/49

Ta strona została uwierzytelniona.


rozpacz i zgrzytanie, — ani w prawo, ani w lewo, — ani be, ani me, — mówią o nim, że kwadratowy, ale nie, — on nadhyperobergamoń w czterdziestej potędze. Mówię mu: „będziesz rozumnym już chłopakiem w wieku dopiero lat pięćdziesięciu“. Albo tak: „dopiero twój syn, wnuk, prawnuk będzie taki, jak należy, — z twojego prawnuka dopiero ludzkość będzie miała pożytek i pociechę“.
Nie mówię: „sto razy trzeba ci powtarzać“. — Sto razy — i nieścisłe i dokuczliwe. On zaraz: „wcale nie sto“ i słusznie. Więc mówię: „powtarzałem w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę i niedzielę“. — Albo: „mówiłem ci już w styczniu, lutym, marcu, kwietniu, maju, czerwcu“. Nie mówię, że wcale nie pomaga, tylko że trochę, że za mało. — I osiągam dwa jednocześnie wyniki: zachęcam do dalszych wysiłków na przestrzeni długich okresów i kształcę: zapamięta, nauczy się dni w tygodniu, miesięcy w roku. — „Mówiłem ci wiosną, latem, jesienią i zimą“. — Albo: „mówiłem o świcie, wczesnym rankiem, w południe, o zmierzchu“. — Uczę i wzbogacam słownictwo. — Nie: „sto razy“ — monotonne, ubogie, drażniące.
Albo uparty, uparciuch. Nie — lepiej: „dywersjo, strajk — strajk włoski, okupacyjny, lokaut, ty negatywisto, ty votum separatum, ty liberum veto“.
A on potem: „proszę pana, co znaczy: wandalu, co znaczy, tragiczna postać, co to jest liberum veto?“
I z tobą też — wyrwało mi się, — i ty też wyrośniesz na rozumną i dzielną — i pokierujesz właśnie