Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/88

Ta strona została uwierzytelniona.


sprawozdawca sportowy? — Ugryzie ciebie mikrofon, podrapie, kopnie, dziobnie? — (Gwizdek). A jeżeli nie uda się, też słońce nadal będzie świeciło, a ziemia kręcić będzie swoje wywijasy, i w ogóle co? — Dopóki ziemia stała solidnie w miejscu, i ludzie nie mieli kręćka. — Teraz wszystko tańczy, — tempo — fox, faif, trot, flit, brydż, — powariowali. (Gwizdek).
Ooo, ładnie. — Ale trzeba się znać, rozumieć i wiedzieć. I trzeba audycję przygotować, opracować. — Ja mogę, a tobie nie wypada: bo będą obgadywali, — więc siedzisz i jesteś ładny. — Znam takich: tu praca, walka, zapasy, idee, — a on siedzi ładny i miły. Tu praca, trzeba coś, czas, to pieniądz, społem, a ona ładna, miła, siedzi i nic. (Gwizdek).
No, dawaj kartkę. — Zacząłem: trzeba skończyć. — Nie wiedziałem, że w sporcie, tu przy siatkówce tak dobrze można poznać człowieka: kto samolub, kto drapieżnik, — rozpycha się łokciami; ten społecznik, ten ofiarny, ten węszy, czeka na koniunkturę. — Ty tylko patrz. — Ooo. — Mógł podać piłkę, on nie. — Messeńczyk jucha, Arystomenes, — uuuch ty Bramaputro, — wolał sam spartolić.
Zmiana miejsc. (Gwizdek).
Grają, grają. — Siatkówka. — Tempo ostre. Poziom wysoki. — Sytuacja. Kondycja. Duża ambicja. Przewaga techniczna.
Nie. — To już było.
Ooo, podskoczył. Odrzucił. — Cios. — Faul. — Lokaut, impas, puchar, rapir, kartel, eksport. — Demi place. Dystans. Trening. Rakieta. Regaty. Z zie-