Strona:Janusz Korczak - Prawidła życia.djvu/66

Ta strona została uwierzytelniona.

przez wszystkich lubiany, który powie, jak ma być, kto co ma robić, a ustąpi, jeżeli chcą inaczej albo nawet jeden się upiera; że umie łagodzić spory i uważa, żeby nie zanadto dokazywać, żeby się coś nie stłukło, nie podarło, żeby nie było bójki albo łez.
— Dobry kolega, z nim przyjemnie — mówią.
Zauważyłem ciekawe zjawisko, ale długo nie mogłem zrozumieć.
Więc jeżeli chłopcy mają bieganą zabawę, długo wszystko idzie dobrze. — Nagle pokłócą się o byle co, i to mnie właśnie dziwiło, że o głupstwo, — i że tak łatwo zaraz się pogodzą: — Naprzód odrazu wszyscy przestają grać, schodzą się obie partje, i zaczyna się spór. I tak samo powie ktoś nagle:
— No już. Przestańcie. — Wszystko jedno. — Zaczynamy.
Znów zgodnie wracają do przerwanej gry. Troszkę czasem coś zmienią, albo jeden odchodzi, a zastąpi go inny.
Nareszcie domyśliłem się,
Czasem zabawa jest bardzo przyjemna, więc szkoda przerwać, a są bardzo zmęczeni. Nikt nie chce się przyznać, że zmęczony i chce odpocząć, więc niby coś mu się nie podoba. To nawet nie kłótnia, a rozmowa. Jeżeli w pobliżu jest ławka, paru usiądzie i czeka, aż się skończy.