Strona:Janusz Korczak - Prawidła życia.djvu/84

Ta strona została uwierzytelniona.

Wtedy zaczyna płakać, ale się wstydzi, że płacze i żałuje.
Zdaje mi się, że dorośli nie powinni się gniewać na dzieci, bo to psuje, zamiast poprawiać.
Często dorosłym zdaje się, że dziecko robi na złość, uparte, nie chce czego zrobić, albo powiedzieć. A nie: ono się wstydzi.
Jeżeli się ktoś wstydzi, nie może mówić, język kołowacieje, każde poruszenie robi się strasznie ciężkie. W głowie tak pusto, jakby wszystkie myśli wyfrunęły. Mówisz nie to, co pragniesz powiedzieć i robisz nie tak, jak chcesz. Czasem starasz się śmiało, i jeszcze gorzej wychodzi. — Zaraz można poznać, że udaje: mówi niby głośno, odważnie — i swobodnie się niby porusza. — Albo wargi drżą, i skubie ubranie i nie może odpowiedzieć na pytanie. Zupełnie, jak sparaliżowany.
Bardzo dziwne jest uczucie strachu. Wszystko wydaje się groźne. Jakby na myśli ktoś zarzucił czarną płachtę i dusił. Odetchnąć aż trudno.
Rozumie się, są różne strachy. Inaczej się boi w dzień w szkole, inaczej w nocy, inaczej, jeżeli coś nagle przestraszy, inaczej jeżeli się zawsze kogoś bać. Raz wiadomo, czego się boisz, a czasem nie.
Dorośli myślą: