Strona:Jarema.djvu/143

Ta strona została przepisana.

chciał. O prawniczéj stronie téj sprawy nie miał pułkownik żadnego wyobrażenia. Nie znał praw i nigdy nie chciał się z niemi zapoznawać. Wprost więc oświadczył się przeciw uroszczeniom Jaremy, a kładąc na stół cenę kupna, chciał wszelkie do tych pustek możliwe pretensye wziąć na siebie.
Inaczéj o téj sprawie sądził ksiądz proboszcz. Zażywszy tabaczki, rzekł do pułkownika wadzącego się z wdową:
— Wadzicie się państwo między sobą, ale widzę, że nie zapatrujecie się na tę sprawę z wyższego nieco stanowiska. U nas nadewszystko powinno górować stanowisko obywatelskie, a nie prywatne. Jaremie więc zaprzeczać nie należy pretensyi do pustki, i to mu się w oczy powie, ale dla formalności potrzeba, aby pretensye jego były urzędownie sprawdzone. I tak, nie wie pani dobrodziejka, czy ta pustka r. 1820 była zapisana, jako grunt dominialny i czy nie podano jej do indemnizacyi, jako grunt rustykalny. Do tego potrzeba prawnika, a tak w jednéj chwili nie można téj sprawy rozstrzygnąć. Jaremie wypadałoby dać tymczasem jaki zarobek przy dworze, jeśli nie ma żyć z czego.
Zdanie to księdza proboszcza przyjęto po niejakiéj dyskusyi, chociaż wdowa mocno obstawała przy dorażném załatwieniu sprawy, zwłaszcza, że grunt téj pustki należał do najlichszéj gleby w caléj Nowéj si, i dla tego nigdy obsadzonym być nie mógł. Nie opierając się jednak wyrokowi proboszcza, z wyższego stanowiska oblatowanemu, zgodziła się na odwlokę do urzędowego rozsądzenia.