Strona:Jerzy Andrzejewski - Miazga cz. 2.djvu/95

Ta strona została przepisana.

Kiedy jesienią roku ubiegłego wróciłem po długiej przerwie do Miazgi i zabrałem się do uzupełniania części II — od tej właśnie sceny zacząłem pracę, pojęcia jednak nie mam, dlaczego nie dopisałem wówczas kilku zdań końcowych.
Tekst z Prometeusza /jednak powinien pozostać oryginalny tekst Ajschylosa, przekład Stefana Srebrnego, zakalcowaty i naszpikowany archaizmami, trochę poprawiłem/, który Łukasz Halicki ze swoim "roboczym" kaduceuszem wygłasza przed lustrem:

Daremne będą, widzę, wszelkie moje słowa,
daremnie zwracać prośby do twardego głazu.
Jak młody rumak, nie chcąc zgodnie biec w zaprzęgu,
kąsasz wędzidło, wierzgasz i nie znosisz cugli.
Szarpiesz się, ciskasz z furią, lecz myśl twoja słaba:
jeśli komu rozsądku brak, upór i pycha
w niczym pomóc nie mogą, siły nie dodadzą.
Pomyśl, Prometeuszu, jak gwałtowna burza
klęsk zwali się na ciebie, jeśli mnie, Hermesa,
nie zechcesz wysłuchać...

W tym momencie Beata miała chwycić z nocnego stolika popielniczkę i z rozmachem cisnąć ją w Łukasza, ten jednak posiada dostatecznie szybki refleks, aby się uchylić w porę i popielniczka z hałasem roztrzaskuje się o ścianę. Chyba tak zostawić? I nic więcej nie dodawać. Bo po co? Jeśli ktoś pożałuje, iż brak opisu, jak się potem Beata i Łukasz kochają — niech to sobie wyobrazi.


Wróciwszy z koncertu, Eryk Wanert czyta u siebie w domu pierwszą scenę Prometeusza Ajschylosa Nagórskiego.

/Skały, Niebo, pustkowie. Wchodzą: Prometeusz, Hefaistos, Przemoc i Siła./


HEFAISTOS. Stój, Prometeuszu! Doszliśmy do kresu, mój stary, albo, jeżeli wolisz, po długiej i żmudnej wędrówce jesteśmy u celu. Skraj świata, jak widzisz. Dzikie turnie, nagie szczyty, niebo, z którego leje się żar. Żaden człowiek nie dotarł do tego bezludzia i wieki przeminą nim zabrzmi tutaj ludzki głos. Wybacz mi, Prometeuszu, wprawdzie cię prowadzę, lecz nie czynię tego, czego chcę, przeciwnie: czego nie chcę, to czynię. Z rozkazu mego ojca, wszechpotężnego Zeusa, muszę wykonać to, co muszę.
PRZEMOC. Musisz?
HEFAISTOS. Jesteś Przemocą, więc czemu pytasz?
SIŁA. Musisz?
HEFAISTOS. Jesteś Siłą, nie powinnaś pytać.
PRZEMOC. Pomyśl — Hefaistosie.
SIŁA. Zastanów się, Hefaistosie.
HEFAISTOS. Czego chcecie?
PRZEMOC. Świadomości.
SIŁA. Słusznej oceny.
HEFAISTOS. Wypełniam posłusznie rozkazy mego ojca, wszechpotężnego Zeusa. Czynię, co mi nakazał.
PRZEMOC. Musisz?
SIŁA. Musisz?
HEFAISTOS. A wy?