Strona:Jerzy Andrzejewski - Miazga cz. 3.djvu/51

Ta strona została przepisana.

kami szczególnie ciężkimi, wymagającymi leczenia szpitalnego. Zatem Wanert uspokaja go w tym względzie, wyjaśniając, że jest to po prostu rodzaj przychodni, w której pracują doskonali lekarze, związani z wydziałem stomatologii Akademii Medycznej.
WANERT: Na pewno ci pomogą.
KELLER: Myślisz? A co było Maćkowi?
WANERT: Wiesz, ja się na tych sprawach nie znam, ale to była jakaś paskudnie skomplikowana sprawa, ropa pod zębem wyleczonym i zaplombowanym, Maciek spuchł potwornie, musieliśmy na tydzień przerwać zdjęcia.
KELLER /po chwili/: Mnie też boli ząb wyleczony i zaplombowany.
WANEKT /zaniepokojony/: Ale chyba nie spuchłeś?
KELLER: Przepraszam cię, Eryk, poczekaj chwilę, ktoś dzwoni do drzwi.
Odłożywszy słuchawkę idzie do łazienki, aby sprawdzić, jak się w tej chwili sprawa z jego twarzą przedstawia. Stwierdza, że na razie wszystko jest w porządku. Lecz, gdy nagle natężenie bólu zmusza go do otwarcia ust i przełknięcia gromadzącej się obficie śliny, wydaje mu się, że mu szczęki drętwieją. Przerażająca myśl: szczękościsk! Biegnie sprawdzić w Wielkiej Encyklopedii: /SZCZĘKOŚCISK, mocne zwarcie szczęk wskutek kurczu mięśni żwaczy i wywołanego przez bodźce ośrodkowe, m.in. w przebiegu tężca, tężyczki, zapalenia opon mózgowych, padaczki, histerii, albo przez bodźce miejscowe, w przypadku zębopochodnych zapaleń okostnej, ropni pookostnych... w razie konieczności usunięcia zęba, rozwarcie szczęk jest możliwe tylko w narkozie/.
KELLER: Eryk?
WANERT: Jestem.
KELLER: Spytałeś, czy nie spuchłem? Na razie nie.
WANERT /z ulgą/: No widzisz! to znaczy nic poważnego. Jedź zaraz na Miodową, przyjmą cię poza kolejką, masz zresztą masę czasu, wystarczy, jak w studio będziesz pół do dziesiątej.
KELLER: Eryk, znasz mnie, że nie mam skłonności do przesady, ale obawiam się, że to może być szczękościsk.
WANERT: Co takiego?
KELLER: Szczękościsk, zwarcie szczęk, które można usunąć tylko pod narkozą.
WANERT: Rozumiem, ale wydaje mi się, że szczękościsk występuje tylko przy tężcu.
KELLER: Nie tylko, w przypadkach zębopochodnych zapaleń okostnej także. Pewne objawy...
WANERT: Mówisz normalnie.
KELLER: To zawodowa rutyna, Eryk. Nie czuję się normalnie.
WANERT /po chwili/: Słuchaj, Konrad, za dziesięć minut będę u ciebie.
KELLER: Naprawdę? Strasznie ci, Eryk, dziękuję. Cóż to za dziwy! Jak wiele wspaniałych istot! Jak piękna jest ludzkość! O nowy, wspaniały świat z takimi ludźmi!
W oczekiwaniu na przyjazd Eryka Konrad, bardzo w samopoczuciu psychicznym podbudowany, rozstrzyga sprawę ubrania, zdecydowanie ze względu na okoliczności /klinika!/ odrzucając "wersję" czarnego garnituru.

2

Zespół przychylnych oraz satysfakcjonujących okoliczności sprawił, iż z wieczora, wkrótce po telefonie do Beaty Konarskiej, Otocki usnął łatwo i szybko, zapadłszy się w głębie, do których