Strona:Jerzy Bandrowski - O małem miasteczku.djvu/60

Ta strona została przepisana.

obiecuje, że go dziedzicem wszystkiego po sobie uczyni itd. — Ktoremu Philippus, znależytą odpowiedział skromnością, że dobrodziejstwa iego zawsze mu bydz mały wpamięci: a nakoniec rzeczy, chwalił ku sobie miłosc, aniżeli radę.
Dla ścisłości dodajmy, co czcigodny żywotopis pominął: Czeluść w górze rozwarła się tak, iż wleciał w nią głęboki głaz, który ją na wieki jak gdyby zakorkował. Na tym głazie, w samej już czeluści przepaści ktoś pobożny wybudował okrągłą kapliczkę, o średnicy długości 7 metrów, a przez której dwa okienka widać daleko morze, falami swemi myjące stopy góry. Do tej kaplicy w „Rozszczepionej Górze”, jak ją nazywa lud, schodzi się po 35-u żelaznych schodach. Tam to rozmyślał i modlił się przez długie godziny młody Filip i tam stoczył najcięższą walkę swego życia. Zwyciężyła w nej miłość Boga.
Jak to już wspomniałem, św. Filip Nerjusz był poetą. Uczucia swe i miłość Boga chętnie wyrażał w formie sonetów, stanc, ballat rispetti i tym podobnych strof, ulubionych owym czasom. Uczniowie jego, a ówcześni ludzie byli surowymi sędziami poezji, którą wówczas żyło o wiele więcej niż dziś, bardzo chwalili jego poezje, zwłaszcza zaś sonety, które porównywali z sonetami Petrarki. Niestety, święty poeta własnoręcznie spalił przed śmiercią wszystkie swe poezje tak, iż zachowały się z nich tylko trzy sonety. Odzwierciedlają one miłość Boga poety a także jego sposób myślenia i odczuwania. Ponieważ dotychczas nie zosłały przetłumaczone na język polski, ośmielam się podać je tu w swem własnem, możliwie jak najsumienniejszem i najdokładniejszem tłumaczeniu, przyczem zaznaczam szczerze, że piękno ich i dźwięczna melodyjność, jaką zachwycają w języku włoskim, była dla mnie nie do oddania. Oto one: