Strona:Jerzy Bandrowski - Osaczona i inne nowele.djvu/30

Ta strona została przepisana.

a z nią i wasz ojciec. Ej, byłyż to czasy! Babciątko nigdy nie jeździło powozem, tylko bryczką. Dla mnie się w bryczce stawiało stołeczek pod nogi, siadałem na nim u kolan babci, zawijałem się w babcine spódnice i takeśmy podróżowali.
— Nie tylko wuj! Mało ja się tak z prababcią najeździłem! — wspomniał Wicio.
— Prawda, prawda, że to nas obu babcia na rękach nosiła. Mój Boże, co to znaczy ludzki wiek. Ty młodzik, ja — starzeję się, a jedna nas kołysała babcia...

IV.

Sypialnia pani Waleryi znajdowała się na dole, mimo, iż się sprzeciwiał temu tak jej mąż, jak i miejscowy doktor. We dworze, położonym nisko, panowała wilgoć, tak, że wszystkie sypialnie były z tego powodu na pierwszem piętrze. Pani Walerya jednak tak długo wymawiała się koniecznością wczesnego wstawania i zajęciami gospodarskiemi, które wymagały rzekomo jej bezpośredniej blizkości, aż dano jej spokój.
Właściwa przyczyna tego leżała gdzieindziej. Nie sypiała w nocy i chętnie wówczas przechadzała się po całym domu. Zapalała świece ustawione tak, aby blask ich nie bił w okna i chodziła po mrocznych pokojach, do jakiegoś smutnego zjawiska podobna. W cichych, ciemnych pokojach czuła się wreszcie tak samotna, za jaką się w rzeczywistości