Strona:Jerzy Bandrowski - Siła serca.djvu/28

Ta strona została uwierzytelniona.

Kiedy opuszczali lotnisko, była już noc a księżyc wielki, okrągły, świecił na niebie. Lotnisko i hangary były srebrne — a w środku lotniska leżał przechylony, smutny, jakby chory, nadłamany jednopłaszczyznowiec — wielki ptak ze złamanem skrzydłem. W kotlinie widać było miasto, iskrzące światłami, przed aerodromem huczał motor oczekującego samochodu, niebo ciemnoszafirowe lśniło tysiącami wielkich gwiazd.

— Z nietoperzem i jaskółką
Nad jeziorem latam w kółko —

zacytowała Kasia Szekspira.
— Z nietoperzem, powiadasz? — odezwał się brat. — On ma dobry lot, szaloną łatwość zwrotów. Fiu, fiu, to jest aeroplan. Nietoperz? „Cwaniak“, moje dziecko, ten ci lata... Dobry wieczór, Michale, wynudziliście się.
Z czapką w ręce szofer otwierał im drzwi samochodu.



20