Strona:Joanna Grey.djvu/068

Ta strona została uwierzytelniona.
SOMERSET.

Nie tyś kat kacie! To ludzkości katy!...

(Northumberland niemo wyciąga rękę wskazując im drzwi — obaj wychodzą trzymając się za ręce — i on zwolna za niemi.)




Zmiana. Komnata królewska — król ubrany na łożu — Joanna Grey podaje mu napój — w krześle oddalonem siedzi Northumberland — karzełek wałęsa się po komnacie.
KRÓL.

A gdyby zasnąć... trzecia noc o siostro!...
Gdyby ta kara mogła być mniej ostrą...

JOANNA.

O tak... tak... winni... ale łaska może,
Sprawiedliwości złagodzić wyroki!...

NORTHUMBERLAND.

Niestety... próżne nasze są żądania!
Od wczoraj modlę się już za ich dusze.

KRÓL.

To racyi stanu — królewskie katusze...
Lub wiecznie karać, lub przebaczać wiecznie
Jedna królewska komedya — koniecznie
W te dwie ujęła tu ostateczności!...
A z nikąd — z nikąd, szczypty serdeczności,
Wszędzie interes — do króla — i chciwość!
Daj palec — ramię chwyta ci łapczywość,
I wiedzieć przytem, że ta sama zgraja,
Przedrwiwa sobie ze mnie, jak z mazgaja,
Że gdybym dzisiaj stracił blask korony,
Może by żaden — nie dał mi ochrony...
Duma — mi nie da z tronu zejść nikczemnie,
A berło — szczęście odpycha ode mnie!...

(chwila milczenia),


JOANNA (cicho).

Słabyś jak dziecko.. — strzeż się tego człeka...