Strona:Joanna Grey.djvu/070

Ta strona została uwierzytelniona.
JOANNA.

O! siostro!

ELŻBIETA (odpychając ją mówi do króla).

O! bądź spokojny — w tej chwilim dojrzała!
Roztropność! — odtąd będę skamieniała!
Odtąd rozumem mym — będę bronzowa!

(dumnie)

Taką — winna być królowa!

(po chwili)

Czy wolno króla ucałować rękę?

(król daje rękę do pocałowania. Księżna Elżbieta całuje ją, kłania się nisko i odchodzi).


KRÓL.

A co? z kamienia! (uderza po poręczy łoża).
Jak ten lew bronzowa!

JOANNA.

A! dreszcz i zmora!

KRÓL.

To będzie królowa
Wielka! bo umie panować nad sobą!
Nie jak my!... biada — jakże nas zawstydza...

JOANNA.

Nieszczęsna — z wieczną u łona żałobą
Serce jej będzie jak urna z popiołem:
To cóż że przejdzie z promienistem czołem?
Lepiej mnie w ciszy, nieznanej dziewczynie
Uszczęśliwiając, ciche życie minie!...

NORTHUMBERLAND.

Kto umie czekać — ten świat posiędzie.

KARZEŁEK.

Lecz doczekawszy się grzybem będzie.

(uchodzi za zasłonę).


KRÓL.

O niech koronę nosi to przekleństwo
Złote, co wtłacza na skroń człowieczeństwo!...
Chodźmy! świeżego tchnienia mi potrzeba —