Strona:Jules Verne - Piętnastoletni kapitan.djvu/275

Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ 14.

Parę słów o dr. Livingstone.

Gdy młoda kobieta pozostała sama, westchnienie ulgi wydarło się z jej piersi; miała przed sobą ośm dni wolnego czasu! Miała więc czas na namysły; była bowiem przekonana, iż przed upływem tygodnia nic złego się nie stanie ani jej, ani też jej ukochanemu Jankowi.
— Przez ten czas — marzyła pani Weldon — Bóg raczy wiedzieć, co się jeszcze przytrafić może?... kto wie, czy nie zdarzy się sposobność ucieczki? W każdym jednak razie — myślała dalej młoda kobieta — nie zgodzę się na to nigdy, by mój mąż miał przybyć aż do Kassande; już lepiej byłoby, na co w ostateczności mogłabym się zgodzić, ażeby miejsce spotkania i wymiany wyznaczyć w jakiemś mieście nadbrzeżnem, gdzie Negoro nie byłby już wszechwładnym panem i nie miałby możności popełnienia nowej zdrady.
Myśl, że mogłaby narazić swego męża na dostanie się w szpony Negora — odbierała jej przytomność, to też przyrzekła sobie solennie, że nie da żadnego listu; lecz znów lęk, że nikczemny portugalczyk mógłby spełnić swą groźbę i zabrać jej Janka, przyprawiał ją o bicie serca.