Strona:Julijusz Verne-Miasto pływające.djvu/029

Ta strona została skorygowana.
21

tak prędko do położenia prostopadłego, jest to skutkiem zbyt wielkiej nieruchomości.
— A tak, dla okrętu, lecz nie dla — jego pasażerów, przerwał wesoło doktór Pitferge, — gdyż oni jak pan widzisz, powracają do poziomu i to prędzéj niżby chcieli.
Doktór zachwycony swą odpowiedzią, podniósł się, a potem wzajemnie się podpierając doszliśmy przecie do ławek na najwyższym piętrze w tyle okrętu urządzonych. Dean Pitferge wyszedł cało podrapawszy się tylko w kilku miejscach, winszowałem mu tego, bo mógł sobie głowę rozbić.
— O! na tem nie koniec! odpowiedział, — wkrótce mieć będziemy klęskę.
— My?
— Parostatek, a zatem, ja, my i wszyscy pasażerowie.
— Jeżeli pan mówisz bez żartów zapytałem, — dla czego wsiadłeś pan na okręt?
— Żeby zobaczyć co nastąpi, gdyż nie bardzo by mi się nie podobało nasze rozbicie! odrzekł doktór, patrząc na mnie znacząco.
— Czy to po raz pierwszy płyniesz pan na Great-Eastern'ie?
— Nie. Odbyłem już kilka podróży... jako amator.
— Nie masz więc pan czego żałować!
— Ja też wcale nie żałuję, konstatuję tylko fakta, a oczekuję cierpliwie, godziny nieszczęścia.
Czy doktór żartował sobie ze mnie? Nie wiedziałem co myśleć. Wydawały mi się bardżo ironicznie jego małe oczy. Chciałem go się lepiej wypytać.
— Doktorze, mówię mu, — niewiem na czem opierasz swoje złe przepowiednie, — ale pozwól pan sobie przypomnieć, że Great-Estern już dwadzieścia razy przebył atlantyk i jego podróże były zadawalniające.
— Mniejsza z tem! odrzekł Pitferge.
Ten okręt został „zaczarowany” używając wyrażenia upowszechnionego między ludem. On nie ujdzie swego przeznaczenia. Wiedzą o tem i nie mają w nim zaufania. Przypomnij pan sobie, ile trudności inżynierowie doznali, aby go zepchnąć. Nie chciał się daléj posunąć, tak samo jak szpital w Greenwich. Sądzę nawet, że Brunnel, który go budował,