Strona:Julijusz Verne-Miasto pływające.djvu/083

Ta strona została skorygowana.
75

domo co zrobić. Corsican zbladł. Mnie serce biło. Nakoniec Fabijan spojrzał na ten bilet. Przeczytał na nim nazwisko. Z piersi jego wydobył się jakby ryk straszny.
— Harry Drake! — wykrzyknął: A więc to pan! To pan!
— Ten sam, kapitanie Mac-Elwin, odpowiedział spokojnie przeciwnik Fabijana.
Nie myliliśmy się. Jeżeli Fabijan nie wiedział dotychczas nazwiska Drake’a, to on za to doskonale był poinformowany o obecności Fabijana na Great-Eastern’ie.


XXVI.

Nazajutrz, z brzaskiem dnia, pobiegłem szukać kapitana Corsicana. Zastałem go w dużym salonie. Przepędził noc przy Fabijanie. Fabijan był okropnie wzruszony ciosem zadanym mu przez nazwisko męża Ellen’y. Czy tajemniczą intuicyją domyślił się, że Drake nie był sam na okręcie? Obecność tego człowieka, czy objaśniała go o obecności Ellen’y? Nakoniec, czy on odgadł, że ta biedna obłąkana, była to ta sama młoda kobieta, którą kochał od lat tylu? Corsican nie mógł o tem wiedzieć, gdyż Fabijan przez całą noc nie mówił ani słowa.
Corsican kochał Fabijana miłością braterską. Od dzieciństwa trwał zawse w tem usposobieniu niczem się nie zrażając. Był w rozpaczy.
— Za późno się w to wdałem — rzekł mi. Nim Fabijan rękę na niego podniósł, ja powinien był uderzyć w twarz tego nędznika.
— Byłby to gwałt bezskuteczny, odrzekłem. Harry Drake nie byłby się dał wciągnąć tam, gdzie pan chciałeś. On tylko z Fabijanem chciał mieć do czynienia a katastrofa była nieunikniona.
— Masz pan słuszność — odpowiedział kapitan. Ten łotr dojrzał zamierzonego celu. On znał Fabijana, całą jego przeszłość, jego miłość, Może Ellen pozbawiona zmysłów, odkryła swe tajemne myśli? A raczéj Drake przed ożenieniem nawet dowiedział się może od téj prawéj kobiety, o jej życiu młodzieńczem? Popchnięty przez swoje złe skłonności szukał