Strona:Juliusz Verne-Dom parowy T.1.djvu/147

Ta strona została przepisana.
XII.

Potrójny ogień


Indye, tak jak pewna część Brazylii, szczególnie Rio-Janeiro, są ze wszystkich na świecie krajów, najwięcej wystawione na gwałtowne burze. We Francyi, w Anglii, w Niemczech, w całej tej części środkowej Europy obliczają przecięciowo w przeciągu roku dwadzieścia dni w których daje się słyszeć huk piorunów, zaś na półwyspie Indyjskim liczą ich przeszło pięćdziesiąt w roku.
Tak się rzecz ma co do meteorologii ogólnej; w tym jednak razie, z powodu towarzyszących grzmotowi okoliczności, należało się spodziewać bardzo gwałtownej burzy.
Powróciwszy do Steam - House, spojrzałem na barometr; kolumna merkuryusza obniżyła się nagle o dwa cale; z dwudziestu dziewięciu spadła na dwadzieścia siedm. Zwróciłem na to uwagę pułkownika.
— Niepokoi mnie nieobecność kapitana i jego towarzyszy, rzekł mi; burza grozi wybuchem, noc zapada, ciemność się zwiększa. Myśliwi zapędzają się zwykle dalej niż obiecują, a nawet dalej niżby chcieli, — jak tu trafić wśród takiej ciemności.
— Szaleńcy! zawołał Banks, niechcieli usłuchać głosu rozsądku... Czyż nie lepiej zrobiliby nie oddalając się od nas?