Strona:Juliusz Verne-Hektor Servadac cz.2.djvu/092

Ta strona została przepisana.




ROZDZIAŁ VII.

W którym zobaczymy, ja Izaak Hakhabut znajduje wyborną sposobność do wypożyczenia swych pieniędzy na ośmset procentów.




Na głos Ben-Zufa okienko z przodu otworzyło się i ukazała się w połowie postać Izaaka Hakhabuta.
— Kto tam? — krzyknął on zrazu. — Czego chcecie odemnie ? Nie ma tu nikogo! Nie ma nic do pożyczenia ani do sprzedania!
Takimi grzecznymi wyrazami przywitał on przybywających.
— Hola, hola! mości Hakhabut — rzekł kapitan Servadac nakazującym tonem — czy masz nas za rozbójników?
— Ach! to pan generalny gubernator! — rzekł Izaak, nie wychodząc ze swej komórki.
— On sam — odparł Ben-Zuf, wchodząc na pokład statku. — Powinieneś poczytać sobie za zaszczyt jego odwidziny, no! wyłaź z nory!
Izaak Hakhabut okazał się cały w otworze od którego drzwi trzymał na pół przymknięte,