Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/021

Ta strona została skorygowana.


ku, również jak na aptekę podróżną szczególniejszą zwracał baczność.
Choć broni nie było wiele, jednakże prochu zabrano zapas ogromny; przecież jedna armata nie mogła tego zużyć. To właśnie zastanawiało wszystkich. Zabrano również na pokład olbrzymich rozmiarów piły, różne narzędzia, jak drągi, piły ręczne, ogromne topory, kawały ołowiu i dość znaczną ilość petard (blasting—cylinders), których eksplozya zdolną byłaby komorę liverpoolską wysadzić w powietrze. Wszystko to zdumiewało, jeśli nie przerażało, żeby już nie mówić o racach różnych, sygnałach, latarniach, pochodniach i tym podobnych przyrządach.
Tłum ciekawych na brzegach New Princes Docks mógł podziwiać jeszcze przy okręcie długą łódź wielorybniczą z machoniu, pirog (czółno) blaszany okryty gutaperką i pewną liczbą halkett-boats, czyli płaszczy gumowych, które w razie potrzeby można było zamienić na czółna, przez wydęcie.
Wszyscy byli i zaciekawieni i niespokojni i wzruszeni nareszcie, bo wraz z ustępywaniem przypływu morza, Forward miał się puścić w swą podróż tajemniczą.