Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/032

Ta strona została skorygowana.


i wpływ ich na umysły ludzi do załogi należących, zawsze one są stosowane na pokładzie okrętu mającego zimować na wodach podbiegunowych.
Gdy załoga była już skompletowaną, Shandon przy pomocy swych dwóch oficerów zajął się zaprowidowaniem okrętu, ślepo trzymając się w tym względzie instrukcyj kapitana jasnych i wyraźnych, w których dla każdego z osobna przedmiotu ilość i jakość były oznaczone. Ponieważ pieniędzy nie brakło, wszystko tedy płacono gotówką i na każdem kupnie zyskiwano rabat 8 na sto, którą to oszczędność Ryszard Shandon jak najskrupulatniej zapisywał na rachunek kapitana K. Z.
Załoga, ładunek, oraz wszelkie przybory i zapasy gotowe były w styczniu 1860 r.; roboty około wykończenia statku szły z ogromnym pośpiechem. Shandon codziennie bywał w Birkenhead.
Dnia 23 stycznia przewoził się on statkiem parowym na drugą stronę Merseyu; dzień był pochmurny, a gęsta mgła dość zresztą w tamtym zwyczajna kraju, zniewalała marynarzy do kierowania się zapomocą busoli, przy przepływie rzeki, choć cała taka podróż trwała zaledwie dziesięć minut.
Pomimo jednak mgły tak gęstej, Shandon spostrzegł zbliżającego się doń małego człowieczka pę-