Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/036

Ta strona została skorygowana.


— Ale, rzekł Shandon, czy wiesz przynajmniej doktorze, jaki jest cel tej podróży?
— Bynajmniej! ale cóż mnie to obchodzi, bylebym jechał? Mówią żem uczony; nie wierz temu kochany poruczniku, nie wierz! Ja nic nie umiem; a jeślim napisał kilka książek, które są dość pokupne, to źle zrobiłem i śmiało mogę powiedzieć, że publiczność kupując je, zbyt jest pobłażliwą. Ja nic nie umiem, wiem tylko żem ciemny jak tabaka w rogu. A ponieważ nadarza mi się zręczność, uzupełnienia, nabycia raczej, wiadomości z dziedziny takich nauk jak medycyna, chirurgija, historya, geografija, botanika, mineralogija, konchyologija, geodozya, chemija, fizyka, mechanika, hydrografija i t. d. więc chwytam tę sposobność z ochotą, i nie dam się długo prosić.
— Więc, rzekł trochę zmięszany i niezadowolony marynarz — więc pan nie wiesz dokąd ma płynąć Forward?
— I owszem, mój dowódco! popłyniemy tam, gdzie będzie można czegoś się dowiedzieć, coś poznać, wynaleźć nowego, lub porównać z dawnem; gdzie są inne zwyczaje, inni ludzie, inne kraje; gdzie będzie można poznać ich obyczaje, słowem popłyniemy tam gdziem nigdy jeszcze nie był.
— Ależ to zbyt nieokreślone, zawołał Shandon.
— Powiem ci więc wyraźniej: słyszałem że For-