Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/040

Ta strona została skorygowana.


cznej części trwożliwe umysły załogi, gdyż każdy bezpieczniejszym się czuł w towarzystwie zacnego mędrca. Pomimo to, niektórzy majtkowie jeszcze się nie mogli uspokoić zupełnie, a Shandon obawiając się dezercji, pragnął co najprędzej wypłynąć na morze, będąc pewnym, że wtedy każdy chętniej pogodzi się z przeznaczeniem.
Kajuta doktora Clawbonny położona była w tyle okrętu, na samym końcu długiego szeregu izb przeznaczonych dla załogi. Kajuty zaś kapitana i porucznika, obrócone były ku pokładowi. Kajuta kapitana zaopatrzoną została we wszystko co może być potrzebnem w tak dalekiej podróży, odpowiednio do instrukcyi oddzielnie na to wydanej, poczem zamknięto ją hermetycznie, a klucz wedle zalecenia nieznajomego, przesłany mu został do Lubeki; takim przeto sposobem, on tylko jeden mógł wejść do swego mieszkania na okręcie.

Szczegół ten nie podobał się Shandonowi i odejmował mu wiele z nadziei zostania dowódzcą statku. Co zaś do własnej kajuty, zaopatrzył on ją z całą znajomością marynarza, który już odbywał podróże do bieguna. — Sala wspólna miała wielki piec na środku.
Doktór Clawbonny cały był zajęty urządzaniem się, zaraz nazajutrz po spuszczeniu statku na wo-