Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/047

Ta strona została skorygowana.


dotąd wszystkie obietnice kapitana jak najakuratniej spełnione zostały i niema bynajmniej powodu do twierdzenia, że w swoim czasie nie będziemy uwiadomieni o celu podróży. Nie wątpię, że jutro będziemy żeglować po morzu Irlandzkiem, i dla tego drodzy przyjaciele proponuję ostatni grog, za pomyślność naszej wyprawy, która chociaż się trochę dziwacznie zaczyna, ale z takiemi jak wy zuchami, musi się odbyć w pomyślnych warunkach.
Cztery szklanki potrąciły o siebie, po raz ostatni.
— Teraz poruczniku, rzekł Johnson, jeśli mi wolno służyć ci radą, to powiedziałbym, że warto wszystko mieć w pogotowiu do odjazdu, bo trzeba nawet aby załoga nie wiedziała o tem, że nie masz jeszcze pewności co robić. Czy przyjdzie list jutro, czy nie przyjdzie, zawsze niech wszystko będzie gotowe, niema potrzeby zapalać pod kotłem; wiatr sprzyjać się zdaje, i w każdej chwili z największą łatwością na pełne morze wypłynąć możemy. W chwili przypływu morza trzeba wyjść z doków, i zatrzymać się znowu można powyżej warsztatów w Birkenhead; nasi ludzie nie będą przeto mieli żadnej z lądem komunikacyi, a jeśli ma przyjść to pismo dyabelskie, to nas tam tak dobrze jak i tutaj znaleźć potrafi.