Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/051

Ta strona została skorygowana.


Pies się zbliżył, oddając list spokojnie, poczem szczeknął trzy razy głośno i jednostajnie w pośród ciszy panującej na pokładzie i na pobrzeżu.
Shandon trzymał w ręku pismo, nie otwierając go.
— Ależ czytajże, czytaj! nalegał nań doktor.
Na liście był adres, bez wyrażenia miejsca i daty, i te tylko stały wyrazy:
„Porucznik Ryszard Shandon
na pokładzie brygu Forward.“
Shandon otworzył list i czytał:
„Skierujesz się pan ku przylądkowi Farevel, gdzie masz stanąć 20 kwietnia. Jeśli kapitan nie ukaże się na pokładzie, przepłyniesz cieśninę Davisa i morzem Bafińskiem pociągniesz do zatoki Melville.
Kapitan Forwarda
K. Z.

Porucznik złożył starannie ten list lakoniczny, schował go do kieszeni i wydał rozkaz do odjazdu. Głos jego sam tylko rozlegający się w pośród poświstu wiatru wschodniego, miał w sobie coś uroczystego.
Forward wkrótce wyszedł z przystani i kierowany przez sternika liverpoolskiego, którego łódź szła