Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/058

Ta strona została skorygowana.


szych marynarzy widok ziemi w Europie; to też nie jeden do ostatka smętnym gonił ją wzrokiem, gdyż drugi raz ziemi tej może już nie zobaczy.
Miejsce to leżało pod 55°57′ szerokości, a według chronometru pod 7°40′ długości.
Huragan uspokoił się około dziewiątej godziny wieczorem; Forward wyborny pływak pod żaglami, utrzymał się w kierunku na północo-zachód. Tego to właśnie dnia można było ocenić zdolność jego do żeglugi — bo też według zdania znawców liverpoolskich, przedewszystkiem był to wyborny statek żaglowy.
Forward posuwał się szybko w tym samym kierunku; wiatr zmienił się na południowy, morze silnie się kołysało: bryg płynął pod wszystkiemi żaglami. Nad pokładem kołować poczęło stado petreli; doktor strzałem zwalił jednego z nich na pokład. Simpson harponer podniósł go i oddając właścicielowi rzekł:
— Szkaradna to zwierzyna, panie Clawbonny.
— A jednak wybornie będzie nam smakować.
— Jakto, panbyś to jadł?
— Sądzę, że i ty także skosztujesz przyjacielu, odrzekł doktór z uśmiechem.
— Ależ to szkaradne mięso, ma smak jełki i tranowaty, jak wszystkie ptaki morskie.