Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/071

Ta strona została skorygowana.


szych gór lodowych, zbliżanie się do brzegów było bardzo niebezpieczne, porucznik przeto kazał zmniejszyć liczbę żagli. Termometr spadł niżej zera. Shandon kazał rozdać załodze odzież cieplejszą, to jest surduty i spodnie wełniane, koszule flanelowe i pończochy wełniane, jakie zwykle noszą wieśniacy norwegscy; prócz tego, każdy miał parę butów nieprzemakalnych.
Dog-Captain poprzestawał na swojem futrze naturalnem, nie okazując wielkiej czułości na zmianę temperatury; zdawało się, że nieraz już musiał wytrzymywać próby tego rodzaju, zresztą pies rasy duńskiej musiał być do zimna przyzwyczajony, mało go też widywano, gdyż zawsze prawie siedział ukryty w najciemniejszym jakim kącie statku.
Pod wieczór, przy bladawem światełku przenikającem gęste mgły, widzieć się dały wybrzeża Grenlandyi pod 37° 2′ 7″ długości. Doktór przez szkła lunety dostrzegał długi łańcuch wierzchołków gór, poprzecinanych lodowiskami, lecz mgła nie dopuściła dalszych obserwacyj, jak zasłona teatralna, w najciekawszem miejscu zapadająca.
Dnia 20 kwietnia rano, Forward znajdował się przed górą lodową, sto pięćdziesiąt stóp wysoką, która tam bardzo już dawno osiadła. Snow widział ją także; James Ross w 1829 r. zdjął z niej ry-