Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/165

Ta strona została skorygowana.


— Nie radzili sobie, ale robili co musieli; odparł Hatteras; dla jednego zamknięta była ciaśnina Barrowa, a dla drugiego otworzyła się w roku następnym; to znów okręt porwany został ku przejściu Regenta. Wynikło z tego, że ludzie zostali zmuszeni okolicznościami do zapoznania się z temi morzami, tak trudnemi do zrozumienia.
— Szczególny kraj! mówił doktór, patrząc na kartę; wszystko to jest pocięte, podarte, poszarpane na kawały, bez ładu i porządku. Możnaby mniemać, że lądy sąsiadujące z biegunem umyślnie tak się uformowały, aby utrudnić przystęp do niego; inaczej to jest zupełnie na półkuli południowej, której lądy kończą się dobrze oznaczonemi i wygładzonemi przylądkami; jak Horn, Dobrej Nadziei i półwysep Indyjski. Być może, że jestto skutek szybszego obrotu ziemi przy równiku; ziemie krańcowe u biegunów, jeszcze płynne w pierwszych dniach stworzenia, nie mogły się ścisnąć, zbić w jedną massę w skutek zbyt małej szybkości obrotu przy osi kuli ziemskiej.
— Tak to być musi, odparł kapitan, bo wszystko w świecie jest logiczne i nic nie jest bez powodów, które Bóg pozwala niekiedy uczonym odkryć. Korzystaj doktorze z tego pozwolenia.