Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/179

Ta strona została skorygowana.


nowienia Hatterasa, który sobie wyrobił był już poprzednio sławę zuchwalca. Usiłował on korzystać ze wszelkiej sposobności do posuwania się naprzód, bez względu na mogące ztąd wyniknąć następstwa. A na morzach podbiegunowych nie dosyć jest posuwać się; trzeba jeszcze mieć możność utrzymania się na punkcie do którego dotarto i nie narażać się na stracenie go.
Forward mknął całą siłą pary; czarny dym jego komina wieszał się na błyszczących szczytach gór lodowych. Pogoda zmieniała się nadzwyczaj nagle, przechodząc z suchego zimna do mgły śnieżystej. Bryg niewiele zagłębiał się w wodzie, mógł więc trzymać się blizko zachodniego brzegu. Hatteras czuwał bowiem nad tem aby nie minąć wejścia do ciaśniny Bellot’a; bo gdy z zatoki Boothia niema innego na południe wyjścia, jak zatoka Fury i Hekla mało znana, zatem gdyby ciaśnina Bello’ta pominiętą została lub nie dała się przejść, to nie możnaby było wydostać się z zatoki.
Wieczorem dostrzeżono zatokę Elwina, odznaczającą się wysokiemi, prostopadłemi skałami; we środę rano nadpłynięto pod zatokę Batty, w której dnia 10-go września 1851 roku, okręt Prince-Albert stanął na długie zimowisko. Doktór przyglądał się troskliwie pobrzeżu za pomocą lunety,