Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/191

Ta strona została skorygowana.


— Zapewne, rzekł z cicha Hatteras; ale należałoby nie zimować, a przynajmniej nie od czerwca. Zimowanie przedstawia wiele niebezpieczeństw fizycznych i moralnych. Umysł ludzki składających osadę, słabnie prędko w długiej bezczynności w pośród cierpień rzeczywistych. Liczyłem na to że zazimujemy gdzieś bliżej bieguna.
— A tu fatalność sprawiła, żeśmy zastali zamkniętą zatokę Baffińską.
— Otwarta ona była dla kogo innego, rzekł Hatteras gniewnie, dla tego Amerykanina, i...
— Ależ kapitanie, rzekł doktór przerywając mu umyślnie; mamy dopiero 5-ty czerwiec, więc nie rozpaczajmy; być może że się nam nagle jakie przejście otworzy. Wiesz pan przecie, że lód dąży do rozpadnięcia się na części, nawet wówczas gdy niema burzy, jakby w jego częściach pracowała jaka siła odpychająca; musimy więc lada chwila znaleźć morze wolne.
— Niech się tylko pokaże, a przeskoczymy je, zawołał Hatteras. Bardzo być może że za ciaśniną Bellot’a da się znaleźć droga ku północy przez ciaśninę Peda albo kanał Mac-Clintocka, a wówczas...