Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/231

Ta strona została skorygowana.


— Ja z doktorem i Johnsonem, na pirogu przejadę na wyspę. Panie Shandon, może i pan zechcesz nam towarzyszyć?
— Jestem na rozkazy pańskie, kapitanie.
Wkrótce potem doktór zaopatrzony w przyrządy przydatne myśliwemu i uczonemu, zajął miejsce w łodzi z czterema wzmiankowanemi osobami. W dziesięć minut potem przybili do płaskiego a skalistego brzegu.
— Prowadź nas Johnsonie, rzekł Hatteras; czy przypominasz sobie położenie miejscowe?
— Oh! doskonale kapitanie; lecz widzę tu pomnik, którego nie spodziewałem się tu znaleźć.
— O! to ja znowu wiem co to jest, zawołał doktór; zbliżmy się tylko, a kamień ten sam nam powie co porabia w tem miejscu.
Gdy się wszyscy czterej zbliżyli, doktór odkrywszy głowę mówił:
— Jestto, moi przyjaciele, pomnik wzniesiony na cześć Franklina i jego towarzyszów.
Lady Franklin w 1855 r. za pośrednictwem doktora Kane przesłała na wyspę Beechey dużą tablicę z czarnego marmuru, a drugą taką samą w r. 1858 powierzyła kapitanowi Mac-Clintock, gdy tenże odpływał na morze północne. Marynarz ten sumiennie wywiązał się z włożonego nań obowiąz-