Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/250

Ta strona została skorygowana.


jeszcze śnieg upadł, lód stałby się tak mocny, że mógłby wytrzymać ciężar człowieka. Morze przybierało brudną barwę, zapowiadającą formacyę pierwszych lodów.
Położenie to zatrważające, wiadome było Hatterasowi; rozumiał on dobrze, iż gdyby się przejścia zatkały nagle, musiałby zimować w tem miejscu tak dalekiem od celu jego podróży — nie zobaczywszy nawet morza, oczyszczonego z lodów, które jednak, według sprawozdań jego poprzedników, niedaleko znajdować by się powinno. — Postanowił przeto, bądź co bądź posunąć się jeszcze, choćby o kilka tylko stopni ku północy, a widząc że nie podobna użyć wioseł, bo siły wyczerpane jego osady na to nie pozwalały, ani żagli przy wiatrach wciąż przeciwnych, polecił rozniecić ogień pod kotłami.




ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI.

Początek oporu.


Rozkaz ten niespodziewany, ogólne wzniecił podziwienie na pokładzie Forwarda.