Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/300

Ta strona została skorygowana.


poniżej zera. Dotąd była to najniższa temperatura. Mróz taki byłby znośnym przy cichem powietru, ale panował właśnie wiatr, który zdawał się być złożonym z nożów przecinających powietrze.
Doktorowi bardzo się przykrzyło to więzienie, bo wiatr umocnił śnieg i można było puścić się na jaką wycieczkę.
Podczas tak silnych mrozów ludziom trudniej jest oddychać, a przeto i pracować, tak że każdy zaledwie jednę czwartą część zwykłej roboty wykonać może. Wszystkie przyrządy żelazne stają się bezużytecznemi, bo za dotknięciem ich ręką, uczuwa się ból jakby z oparzenia, a nawet płaty skóry przylegają do przedmiotu pochwyconego nieoględnie.
Osada zamknięta na okręcie zniewoloną była używać przechadzki tylko na pomoście osłoniętym, gdzie też i wolno było palić tytuń, czego w sali wspólnej zabroniono. Tam zaś, jak tylko zmniejszono ogień choćby cokolwiek, zaraz ściany, okna, gwoździe, sztaby i t. p. pokrywały się warstwą lodu.
Oddech ludzki gęstniał natychmiast w powietrzu i spadał zaraz w postaci śniegu. W odległości kilku zaledwie stóp od pieców, zimno było tru-