Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/026

Ta strona została skorygowana.


najlepiej, ale czy w tej chwili nie wypadałoby już wyrzec się myśli dostania się do bieguna? — Zdrada zniweczyła twe plany; mogłeś walczyć z przeszkodami stawianemi ci przez naturę i zwalczyć je, ale nie z wiarołomstwem i słabością ludzi; zrobiłeś wszystko co człowiek zrobić może i pewny jestem, że byłbyś doszedł do celu zamierzonego; lecz w obecnem położeniu, czyż nie jesteś zmuszonym odłożyć twe projekta na później, a nawet czy nie powinieneś powrócić do Anglii, właśnie dla przywiedzenia ich do skutku?
— Cóż ty na to kapitanie, spytał Johnson Hatterasa, który dość długo żadnej nie dawał odpowiedzi.
Nareszcie kapitan podniósł głowę i rzekł z przymusem:
— Czy pewni jesteście, że zdołacie się dostać do morza, w takim stanie znękania fizycznego, w jakim się obecnie znajdujecie i prawie pozbawieni żywności?
— Nie, odpowiedział doktór, ale brzeg morza sam do nas nie przyjdzie i musimy iść ku niemu. Może na południu znajdziemy jakie pokolenia Eskimosów, z któremibyśmy mogli wejść w stosunki.