Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/034

Ta strona została skorygowana.


losu; po rozpaczy nastąpiła radość, do upojenia dochodząca.
Lecz objaśnienia Altamonta były jeszcze niezupełne, i po kilku minutach wypoczynku, doktór znowu rozpoczął z nim rozmowę; nie wymagał innych od niego odpowiedzi, jak poruszenia głowy lub oczu.
Wkrótce dowiedział się, że Porpoise był statkiem trzymasztowym amerykańskim z Nowego Yorku, pochwyconym przez lody, ze znaczną ilością zapasów żywności i materyału opałowego, a chociaż na bok został przewrócony, była jednak nadzieja ocalenia jego ładunku.
Altamont z całą osadą opuścił go przed dwoma miesiącami, zabrawszy tylko szalupę na sanie; chcieli oni przedostać się na zatokę Smith’a, na której mieli nadzieję napotkać wielorybników i z tymi zabrać się napowrót do Ameryki; lecz choroby i trudy podróży tak znękały tych nieszczęśliwych, że w końcu z trzydziestu ludzi, pozostał tylko kapitan z dwoma majtkami, a i z tych jeszcze Altamont ocalał prawdziwym tylko cudem Opatrzności.
Hatteras chciał się od Amerykanina dowiedzieć, w jakim celu okręt Porpoise zapuścił się aż pod tak odległy stopień szerokości.