Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/035

Ta strona została skorygowana.

Altamont dał do zrozumienia, że zostali uniesieni przez lody, którym się oprzeć nie zdołali.
Hatteras niespokojnością dręczony, pytał go następnie o cel podróży.
Altamont odpowiedział, że chciał przepłynąć przejście północno-zachodnie.
Kapitan poprzestał na tem i nie zadawał już więcej pytań tego rodzaju.
Wtedy doktór głos zabrał, odzywając się w te słowa:
— Teraz wszystkie usiłowania nasze musimy zwrócić do odszukania statku Porpoise; zamiast puszczać się na niepewne ku zatoce Bafińskiej, drogą o trzecią część krótszą możemy dojść do okrętu, na którym znajdziemy wszelkie środki dozwalające nam przezimować.
— To najlepszy środek ze wszystkich, odezwał się Bell.
— Tylko dodałbym, rzekł Johnson, że nie trzeba tracić ani chwili napróżno; czas naszej podróży, ściśle obliczyć i zastosować potrzeba do ilości zapasów jakie posiadamy, i corychlej puścić się w drogę.
— Masz słuszność Johnsonie, powiedział doktór; jeśli wyjedziemy jutro, we wtorek 26-go lu-