Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/037

Ta strona została skorygowana.


dostać się do miejsca, w ktorem statek rozbity się znajdował.
Doktór ostatnie jeszcze zadał Amerykaninowi pytanie: czy znalazł morze z lodów oczyszczone pod ośmdziesiątym trzecim stopniem szerokości? — na które tenże przecząco odpowiedział.
Na tem ukończono rozmowę, a zabrano się do przygotowań do podróży. Bell i Johnson zajęli się najprzód saniami które zupełnej wymagały reperacyi; przy robocie tej najlepszą wskazówką było doświadczenie nabyte w już odbytej wycieczce na południe. Wiedziano że trzeba się przygotować na przebywanie wielkich, głębokich śniegów; podniesiono zatem znacznie płozy, bo drzewa nie brakowało.
W środku sań Bell urządził rodzaj łóżka, przykrytego płótnem z namiotu, a przeznaczonego dla Amerykanina. Niewielkie wcale zapasy, nie mogły zbytecznie sań obciążyć; za to nabrano drzewa ile tylko było można. Doktór układając zapasy żywności obliczał je z największą skrupulatnością, i z rachunku wypadło mu, że każdy z podróżnych będzie mógł tylko trzy czwarte zwykłej racyi dostawać, jeśli żywności ma wystarczyć na trzy tygodnie. Po całej porcyi przeznaczono dla każdego